Efekt sztucznych rzęs
rzesy

W tegorocznym sezonie jesiennym obowiązywać będzie trend na grube, długie i wyraźne rzęsy. Nie obejdzie się zatem bez porządnej maskary, która pomoże uzyskać efekt sztucznych rzęs. Dobre tusze pogrubiające nie należą do tanich. Nie warto jednak oszczędzać na kosmetyku, który ma ogromny wpływ na jakość widzenia. Maskary wydłużające i pogrubiające mają w swoim składzie drobinki, które osadzają się na włoskach. Niestety, takie "pogrubiacze" nie nadają się dla kobiet noszących soczewki kontaktowe. Niektóre tusze do rzęs posiadają wymodelowany aplikator, który ma za zadanie unosić włoski (końcowy efekt przypomina ten, który mamy po użyciu zalotki). Nie tylko maskary dodają rzęsom objętości i otwierają oko. Dla tych z nas, które nie mają czasu, ani chęci wystawać rano przed lustrem istnieje zabieg, który można porównać do trwałej ondulacji. Zabieg wykonywany jest u kosmetyczki i polega na nałożeniu na włoski serum unoszącego rzęsy. Po około dobie od momentu aplikacji rzęsy są podniesione i podkręcone. A może by tak sztuczne rzęsy? Doklejany wachlarz nadaje się wyłącznie na wieczorne wyjścia, a ich "zamontowanie" wymaga nieco wprawy. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, abyś zafundowała sobie zagęszczanie rzęs. Ten czasochłonny zabieg polega na doczepianiu pojedynczych włosków do naturalnych rzęs. Proces trwa bardzo długo, ale tylko za pierwszym razem. Kolejne wizyty (co dwa, trzy tygodnie) to wyłącznie uzupełnianie egzemplarzy, które wypadły przez ten czas. Niestety, takie "doczepki" osłabiają rzęsy, dlatego warto jednocześnie stosować intensywne odżywki. Kolejnym zabiegiem, który ma za zadanie pomóc osiągnąć efekt czarnej firanki nad okiem jest farbowanie henną. Prawie każda z nas chociaż raz w życiu aplikowała ten roślinny barwnik na rzęsy. Henna dostępna w sklepach jest tania, ale nie zawsze koloryzuje tak intensywnie, jak byśmy sobie tego życzyły. Ta, która jest stosowana w salonach kosmetycznych zawiera nieco więcej pigmentów, a tym samym farbuje dużo mocniej. Zabieg u kosmetyczny jest krótki i kosztuje tyle, co nowoczesna henna w żelu do samodzielnego nakładania.